Dziecko marzło. Po pucołowatych policzkach spływały gorzkie łzy. Noworodek wył, wizgał z zimna i strachu. W miarę upływającego czasu, ruchy dziwnego dziecka straciły na energii, krzyk stawał się coraz cichszy, aż w końcu ustał. Malutka istotka, widać pogodziła się z losem, zwinęła się i czekała na śmierć - na straszną śmierć - powolną, okrutną i bezlitosną - najgorszą ze wszystkich możliwych.
***
Vega uśmiechnęła się z przekąsem po czym krzyknęła:
- Hej! Wiedz, że wiem gdzie się urywasz! Wyłaź! - Krzaki zaszeleściły i zza rozłożystego, ciemno-zielonego cisu wyszła wysoka dziewczyna. Wyglądała dziko - głowę okalała burza potarganych, rudych włosów. Na bladych policzkach, pod wielkimi drapieżnymi oczyma wymalowane miała, po dwie z każdej strony, czarne linie. Przywdziana była w płaszcz z niedźwiedziego futra, talię opinał jej pas z jeleniej skóry, który obciążał, wiszący na boku dziewczyny ostry kordzik. Szyję obcej zdobił naszyjnik z kłem, nieokreślonego zwierzęcia, zaś na dłoniach nosiła, długie do łokcia, rękawiczki z tygrysiego futra.
- Och, nigdy cię tu nie widziałam... Kim jesteś?! Nieznajomym nie wolno szwędać się po tym lesie! - Obca szybko ogarnęła Vegę pogardliwym wzrokiem, ale ta nic sobie z tego nie zrobiła, z zimną krwią odpowiedziała:
- Mam na imię Vega, a co do tego co tu wolno, a czego nie, to wydaje mi się że jednak zabronione jest kłusownictwo, czy nie mam racji? - Nieznajoma zaklęła i sięgnęła powoli do kieszeni niedźwiedziego płaszcza. Wyjęła z niego kawałek papieru, rozwinęła go i pokazała Vedze jego zawartość po czym powiedziała:
- To jest zgoda. Moja rodzina dostała ją od rady miasta. Te tereny należą do rodziny Shuryo, która wie o tym lesie wszystko. Wiemy, których gatunków jest aż za dużo, a które należy chronić. Jestem Vari - po tej przemowie dziewczyna wyciągnęła w stronę Vegi, a ona po chwili namysłu uścisnęła ją. Dalsze trzy i pół godziny dziewczyny spędziły na przechadzaniu się po lesie rodziny Shuryo. Na początku Vega odnosiła się do obcej z dystansem, ale po dłuższej wymianie zdań, Vega przekonała się do Vari. Po południu zaprosiła ją do swojej leśniczówki, na obiad, ale tamta odmówiła. Dziewczyny pożegnały się i każda poszła w swoją stronę.
Gdy Vega weszła do domku, pierwsze co rzuciło się jej w oczy to koperta, leżąca na dywaniku przy drzwiach. Vega pobiegła do kuchni po nóż i otworzyła ją szybkim ruchem. Treść listu głosiła:
"Droga Veg.Nie chcę abyś wyciągnęła wniosek z tego listu że ci grożę, czy cię szantażuję ale chciałbym ci przekazać że jeżeli chodzi o pilnowanie swojego "sekreciku" to nie jesteś najlepsza. Wiem również o przedmiocie, którego jesteś posiadaczką. Proszę cię, przynieś mi Ten Przedmiot na polanę, którą tak często odwiedzasz za 3 dni. W przypadku, w którym nie przyniesiesz mi go, będę zmuszony przekazać twym drogim znajomym - Varii oraz Idatemu, o twej "uszowo-ogoniastej" sprawie. W najgorszym przypadku dowie się o tym całe miasteczko, a potem cały kraj.
Ufam że nie popełnisz błędu w wyborze
Tajemnicza osoba"
Podoba mi się. Po wprowadzeniu brakujących przecinków - wyrażę nawet zachwyt!!!!
OdpowiedzUsuńBrak pomysłu... nad tym postem męczyłam się już 4 dzień, ale jako że teraz nie miałam co robić to napisałam. Kompletna improwizacja
UsuńŻyczę zatem samych takich improwizacji :)
UsuńHuehuehue, Ver ma fanów! XD
OdpowiedzUsuńJa nie mam, nie dziwie się, dłuuugo nie dodawałam kolejnych części a w dodatku moje jest nuudne...